Pyrzowice - Parafia

Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny

Katechezy o sakramencie pokuty

Katecheza pierwsza:

Katechezy na temat sakramentu pokuty, które właśnie rozpoczynamy i zamierzamy kontynuować w bieżącym roku duszpasterskim, mają na celu przypomnienie podstawowych prawd dotyczących tego właśnie sakramentu. Sakrament pokuty uważany jest często za sakrament najtrudniejszy do praktykowania. Odnowienie i pogłębienie wiedzy na jego temat ma pomóc w częstszym i owocniejszym korzystaniu z bogactwa łaski, którą obdarza.

Sakrament pokuty jest jednym z dwóch sakramentów uzdrowienia. W różny sposób bywa nazywany. Obok nazwy "sakrament pokuty" używa się także takich nazw, jak: "sakrament nawrócenia", "sakrament spowiedzi", "sakrament przebaczenia", "sakrament pojednania" (zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1423-1424). Najczęściej mówi się o sakramencie pokuty lub po prostu o spowiedzi świętej. Jakkolwiek by jednak nazwało się ten sakrament, zawsze chodzi zasadniczo o to samo: ci, którzy do niego przystępują "otrzymują od Miłosierdzia Bożego przebaczenie zniewagi wyrządzonej Bogu i równocześnie dostępują pojednania z Kościołem" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium 11).

Podstawową prawdą związana z sakramentem pokuty nie jest bynajmniej prawda o grzechu i o człowieku jako grzeszniku, lecz prawda o Bogu i Jego miłości. Sakrament pokuty odsłania przede wszystkim bardzo piękny i poruszający obraz Boga. Oto bowiem w spowiedzi świętej Bóg chce spotkać się z nami na tych miejscach naszego życia, które zostały naznaczone grzechem. Niesłychanie pokorny w swej miłości jest Pan Bóg, jeśli chce się spotykać z nami właśnie w takich miejscach! Bo miejsca naszego grzechu to są miejsca, na których Go obraziliśmy. W spotkaniach z ludźmi raczej staramy się unikać takich miejsc, na których nas obrażono. Takie miejsca często napawają nas bólem. A Bóg właśnie takie miejsca wybiera na spotkanie z nami. Te miejsca naszego grzechu bolą nie tylko nas, one również napawają cierpieniem samego Boga. Ale On nie chce ich unikać! Pan Bóg wie, że tylko Jego obecność, tylko Jego nawiedzenie może sprawić, by miejsca te zostały uzdrowione i przemienione. Spotykając Boga na miejscach swego grzechu, grzeszny człowiek zaczyna  rozumieć coś naprawdę bardzo ważnego: jeżeli Bóg chce spotkać się ze mną na takich miejscach, to znaczy że On na tych miejscach nadal mnie kocha; skoro chce się spotkać ze mną tam, gdzie jest mój grzech to znaczy, że Bóg kocha mnie pomimo mojego grzechu czy też „w moim grzechu”; Jego miłość do mnie nie zmienia się pomimo mojego grzechu. Tak więc, jeżeli sakrament pokuty odkrywa przed nami, że jesteśmy grzesznikami to o tyle tylko, o ile jesteśmy grzesznikami nieustannie kochanymi. To świadomość bycia kochanym pozwala grzesznemu człowiekowi mieć pokorną nadzieję na przebaczenie i pojednanie z kochającym Bogiem.

Dodajmy jeszcze, że to spotkanie Boga z człowiekiem na miejscu ludzkiego grzechu ma bardzo osobisty charakter. Można nawet powiedzieć, że intymny. Wyrazem tego jest indywidualny charakter spowiedzi świętej praktykowanej w Kościele Katolickim. Często zwyczaj ten bywa krytykowany i atakowany. Mówi się czasami, że lepiej by było spowiadać się zbiorowo. Pomyślmy jednak. Jeżeli nasze ciało jest chore bardzo nam zależy, by lekarz zajął się nami osobiście. Nie wyobrażamy sobie leczenia zbiorowego: zbiorowego wywiadu lekarskiego, zbiorowej diagnostyki i wreszcie zbiorowej porady - dla wielu pacjentów, chorujących na różne choroby ta sama rada i to samo lekarstwo. To, co jest dla nas oczywiste w zakresie leczenia naszego ciała, często przestaje być przekonujące, gdy chodzi o duszę. Z chorobami naszej duszy chętnie schowalibyśmy się wśród innych ludzi. Pan Bóg jednak, jako najlepszy lekarz, wie, że grzech bardzo osobiście zranił człowieka i dlatego On sam również bardzo osobiście chce zająć się poranioną ludzką duszą. To indywidualne spotkanie z Bogiem jest tak ważne, że nawet wtedy, gdy z uzasadnionych powodów można skorzystać z rozgrzeszenia zbiorowego "wierni, dla ważności rozgrzeszenia, muszą postanowić wyspowiadać się indywidualnie ze swoich ciężkich grzechów, gdy tylko będą mieli do tego okazję" (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan.962,&1; Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1483).

Wszystko to pozwala odkryć obraz Boga nie tylko niesłychanie pokornego i wiernego w miłowaniu, ale również bardzo delikatnego i czułego w zatroskaniu.

Tę podstawową prawdę o Bogu trzeba mieć nieustannie przed oczami, gdy próbuje się zrozumieć to, czym jest sakrament pokuty, a zwłaszcza mroczna rzeczywistość grzechu, którą się zajmuje. Zapoznanie tej prawdy grozi popadnięciem w lęk. I faktycznie, wielu ludzi spowiedzi świętej po prostu bardzo się lęka. Mówią, że z powodu grzechów. Ale tak naprawdę, to raczej z powodu tego, że zapomnieli prawdy o Bogu.

Opracował ks. Paweł Nowak

Katecheza druga:

Sakrament pokuty jest bardzo osobistym spotkaniem grzesznego człowieka z Panem Bogiem. Ci, którzy do niego przystępują otrzymują od Bożego miłosierdzia przebaczenie swoich grzechów. Tylko Bóg bowiem może przebaczyć grzechy. Tylko On może darować zniewagę uczynioną Jemu Samemu.

         W okazywaniu miłosierdzia Pan Bóg nie jest niczym skrępowany ani ograniczony. Może przebaczyć grzechy w taki sposób,  jaki uważa za najbardziej właściwy. Jego wolą jednak jest to, by w sposób zwyczajny dokonywało się to w akcie sakramentalnej spowiedzi (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 960). Pan Bóg zrealizował swój zamysł poprzez zbawczą misję swojego Syna. Jezus Chrystus, Syn Boży, przebywał wśród ludzi, aby wyzwolić ich z niewoli grzechów. Wzywając do pokuty, wielokrotnie wykonywał Boską władzę odpuszczania grzechów (zob. Obrzędy pokuty, Wprowadzenie, nr 1-2), a ostatecznie umarł na krzyżu właśnie po to, by ludziom były darowane ich winy. Owoce swej męki, śmierci i zmartwychwstania Pan Jezus uobecnił w świętych sakramentach. Jak naucza św. Tomasz z Akwinu: "... to, co dobrego uczynił Chrystus, służy wszystkim chrześcijanom (...) przez sakramenty święte, w których działa moc męki Chrystusowej, dającej łaskę odpuszczenia grzechów" (Wykład Składu Apostolskiego, art.10, nr129). Na mocy swego boskiego autorytetu, Pan Jezus powierzył władzę sprawowania sakramentów i odpuszczania grzechów ludziom. Najpierw apostołom, bezpośrednim swoim zastępcom, a poprzez nich biskupom i współpracującym z nimi kapłanom. W ten sposób sakramentalna władza odpuszczania grzechów realizuje się nieustannie w Kościele.

Oczywiście, tak jak wszystko na tym świecie, również zewnętrzna forma sprawowania tej władzy podlegała historycznemu rozwojowi.

Katechizm Kościoła Katolickiego w następujący sposób charakteryzuje ten rozwój: W ciągu wieków w sposób zasadniczy zmieniła się konkretna forma, w jakiej Kościół wykonywał tę władzę otrzymaną od swego Pana. W pierwszych wiekach pojednanie chrześcijan, którzy popełnili po chrzcie szczególnie ciężkie grzechy (na przykład bałwochwalstwo, zabójstwo czy cudzołóstwo), było związane z bardzo surową dyscypliną, wymagającą od penitentów odbycia publicznej pokuty za grzechy, często trwającej przez długie lata, zanim otrzymali dar pojednania. Do tego "stanu pokutników" (który obejmował jedynie popełniających pewne ciężkie grzechy) można było zostać dopuszczonym bardzo rzadko, a w niektórych regionach tylko raz w życiu. W VII wieku, pod wpływem tradycji monastycznej Wschodu, misjonarze irlandzcy przynieśli do Europy kontynentalnej "prywatną" praktykę pokuty, która nie wymagała publicznego ani długotrwałego pełnienia dzieł pokutnych przed uzyskaniem pojednania z Kościołem. Od tego czasu sakrament urzeczywistnia się w sposób bardziej dyskretny między penitentem a kapłanem. Nowa praktyka przewidywała możliwość powtarzania sakramentu pokuty i otwierała w ten sposób drogę do regularnego przystępowania do tego sakramentu. Umożliwiała - w tej samej celebracji sakramentalnej otrzymanie przebaczenia grzechów ciężkich i powszednich. Jest to zasadnicza forma pokuty, którą Kościół praktykuje do dzisiaj (nr 1447).

Jakkolwiek jednak w historii wyglądało sakramentalne pojednanie z Bogiem, to zawsze dokonywało się ono w Kościele i za pośrednictwem Kościoła. Dlatego i współcześnie przychodzimy do spowiedzi i wyznajemy swoje grzechy Panu Bogu poprzez posługę kapłana. Warto wiedzieć, że musi to być ksiądz specjalnie do tego upoważniony. Specjalne przepisy określają tzw. jurysdykcję, czyli pozwolenie do słuchania spowiedzi. Biskup diecezji wydaje je poszczególnym kapłanom. Ponadto, w trosce o sakramentalne pojednanie z Bogiem, Kościół zobowiązuje każdego spowiednika pod bardzo surowymi karami do zachowania absolutnej tajemnicy odnośnie do poznanych w czasie spowiedzi grzechów. Spowiednik nie może również wykorzystywać wiadomości o życiu penitentów, jakie uzyskał w czasie spowiedzi. Tajemnica ta, która nie dopuszcza żadnych wyjątków, nazywa się "pieczęcią sakramentalną" (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1467). Uznaje ją i respektuje również prawo świeckie (zob. Kodeks postępowania cywilnego art.261 ust.2; Kodeks postępowania karnego art.178 pkt2).

Pomimo tego wszystkiego, pośrednictwo Kościoła w czasie pojednania grzesznika z Bogiem bywa ciągle niezrozumiane. Czasami mówimy, że lepiej było by spowiadać się bez obecności kapłana, bezpośrednio samemu Bogu. Pomyślmy jednak: przecież gdy nawiedza nas choroba ciała, jedną z podstawowych potrzeb, jaką wówczas odczuwamy, jest potrzeba obecności kogoś drugiego. To, czego w chorobie boimy się najbardziej to samotność. Odczuwając dolegliwości ciała, zabiegamy o obecność innych ludzi. Czasami, na przykład po operacji, ta obecność drugiego człowieka okazuje się niezbędna. Pan Bóg, lecząc naszą duszę w sakramencie pokuty, również pragnie, byśmy nie byli sami. I dlatego uzdrawia nas we wspólnocie Kościoła: wśród ludzi nam podobnych, rozumiejących naszą słabość. Kościół wspiera nawracającego się grzesznika swoją modlitwą, a po spowiedzi towarzyszy mu na drodze duchowej odnowy.

Ten kościelny wymiar sakramentu pokuty został uroczyście wyrażony przez Pana Jezusa w słowach skierowanych do Szymona Piotra: "Tobie dam klucze Królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" (Mt 16,19). Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia ten tekst w sposób następujący: "Słowa związać i rozwiązać oznaczają: ten, kogo wy wyłączycie z waszej komunii, zostanie także wyłączony z komunii z Bogiem; a tego, kogo wy na nowo przyjmiecie do waszej komunii, Bóg również przyjmie do komunii ze sobą" (nr 1445).

Tak więc, pojednanie z Kościołem jest nierozdzielnie związane z pojednaniem z Bogiem.


Katecheza trzecia:

W sakramencie pokuty Pan Bóg przebacza człowiekowi popełnione przez niego grzechy.

Magisterium Kościoła określa grzech jako czyn ludzki, w którym człowiek, mając świadomość istniejącego porządku moralnego, narusza go dobrowolnie tzn. bez przymusu i bez wewnętrznego zniewolenia (Encyklopedia Katolicka, t.6, Lublin 1993, kol.274). Tak właśnie rzeczywistość i konsekwencje grzechu opisuje Pismo święte. Szczególnie pouczający jest w tym względzie biblijny opis raju i grzechu pierwszych ludzi. Raj był szczęśliwym domem, w którym Bóg zamieszkał ze swoim stworzeniem, zwłaszcza z człowiekiem. Domem pełnym równowagi, harmonii, jakiegoś wewnętrznego ciepła i pokoju. Człowiek miał świadomość obowiązujących w tym domu zasad, stojących na straży wewnętrznego ładu. A jednak, w sposób zupełnie wolny złamał te zasady. Naruszając ustanowiony porządek, człowiek wystąpił przeciwko Bogu, obraził Go i popełnił wobec Niego grzech. Zniszczył przy tym pierwotne piękno stworzenia (także piękno samego siebie) i zakłócił pełne pokoju relacje z drugim człowiekiem.

W naszym życiu - podobnie jak w raju - grzech ma miejsce wtedy, gdy dochodzi do naruszenia ustanowionego przez Boga porządku istnienia. Miłość uczynił Pan Bóg podstawową zasadą życia stworzonego przez siebie świata. Wszystko, co jest przeciwne miłości, narusza harmonię i równowagę stworzenia. Ponieważ zaś sam Bóg jest pełnią Miłości, wszystko co niszczy miłość w stworzonym świecie, rani jednocześnie tę Miłość, którą jest Bóg Sam w Sobie.  Staje się grzechem, który Boga obraża i od Boga odwraca.

Podstawowym warunkiem skorzystania z sakramentu pokuty jest uznanie własnej grzeszności. Prawdę o swoim grzechu człowiek poznaje w sumieniu. Nie znaczy to, że sumienie prawdę tę ustanawia. To, czy coś jest grzechem nie zależy bowiem od osobistego, subiektywnego przekonania indywidualnego człowieka. Prawda o tym, co dobre, a co złe jest prawdą obiektywną, wspólną dla wszystkich ludzi. Indywidualny człowiek, uznając tę obiektywną prawdę, w sumieniu bada, czy zachował jej normy w swoim działaniu. Kościół, formułując swoją naukę moralną, pomaga człowiekowi odczytać obiektywną prawdę o tym, co jest grzechem, a co nim nie jest. Każdy wierzący powinien, na miarę swoich możliwości, naukę tę poznać. Wychowuje w ten sposób swoje sumienie i pomaga mu podejmować właściwe decyzje moralne. Trzeba pamiętać, że wprawdzie niewiedza jako taka usuwa lub ogranicza winę moralną, niemniej celowe zaniedbanie poznania jest winą człowieka.

Znakiem przejrzystości sumienia jest akt zwany tradycyjnie rachunkiem sumienia. Podczas rachunku sumienia człowiek ma po prostu uświadomić sobie grzechy, które popełnił. Może tego dokonać zastanawiając się nad swoim życiem np. w oparciu o Dekalog czy o przykazanie miłości. Taka samodzielna refleksja jest bardzo wartościowa, chociaż może być narażona na niebezpieczeństwo przyzwyczajenia do pewnych schematów myślenia o sobie. Dlatego też warto, przynajmniej od czasu do czasu, korzystać z przygotowanych rachunków sumienia. Ich opracowania zamieszczone są w każdej książeczce do nabożeństwa czy współcześnie np. w internecie. Intencją tych opracowań nie jest sporządzenie wyczerpujących list możliwych grzechów, lecz wskazanie kierunków myślenia, na które indywidualnemu człowiekowi czasami trudniej samodzielnie trafić. Jakkolwiek by jednak wyglądał rachunek sumienia, najważniejsze jest by go przeprowadzić. Pomyślmy, jak wiele wysiłku wkładamy w przygotowanie naszej wizyty u lekarza. Zastanawiamy się co i jak powiedzieć o swojej chorobie, by niczego istotnego nie pominąć. Zdajemy sobie sprawę, że jest to bardzo ważne dla właściwej diagnozy i podjętego leczenia. Podobnie, idąc do spowiedzi św. starajmy się w dobrze przeprowadzonym rachunku sumienia, właściwie ocenić stan swej duszy.

Dodajmy jednak na koniec, że tym, co w sposób ostateczny przygotowuje nas do odbycia spowiedzi św. jest pokorna modlitwa do Pana Boga. Pomaga nam ona ufnie przybliżyć się do Niego i otwiera na przyjęcie Jego miłosierdzia. Jest zasadniczym warunkiem skorzystania z sakramentu pokuty, który jest przecież spotkaniem duszy z Bogiem.


Katecheza czwarta:

         W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że wśród aktów osoby korzystającej z sakramentu pokuty, pierwsze miejsce zajmuje żal za grzechy (nr 1451). Warto na to zwrócić uwagę, gdyż korzystając ze spowiedzi św. skupiamy się zazwyczaj na czymś innym, a mianowicie na przypomnieniu sobie i dokładnym wypowiedzeniu wszystkich grzechów. Chociaż jest to bardzo ważne, okazuje się jednak, że bynajmniej nie najważniejsze. Katechizm przypomina, że za grzechy można żałować z różnych powodów. Można to czynić np. z lęku przed karą lub wiecznym potępieniem. Taki żal nazywa się "niedoskonałym". Żal może jednak wypływać także z głębszych pobudek, przede wszystkim z czystej miłości do Pana Boga.  Jest wówczas nazywany "żalem doskonałym" i jako taki odpuszcza grzechy powszednie. W pewnych okolicznościach przynosi zaś przebaczenie nawet grzechów ciężkich, np. wtedy, gdy z różnych powodów nie ma możliwości skorzystania z sakramentu pokuty. Konieczne jest jednak, by żal zawierał wówczas mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi, gdy tylko będzie to możliwe (zob. KKK nr 1452).

Szczery akt żalu zapoczątkowuje dogłębną przemianę duchową człowieka. Przypomnijmy jedną z najbardziej poruszających historii opisanych na kartach Pisma św., a mianowicie historię św. Piotra Apostoła. W chwili próby trzykrotnie zaparł się swego Mistrza. Gdy jednak Jezus spojrzał na niego z nieskończoną miłością, Piotr zrozumiał zło swego uczynku i zapłakał szczerymi łzami żalu. Podobnie jest i w naszym życiu. Żal to nie emocjonalne wzruszenie. Prawdziwy żal za grzechy rodzi się w sumieniu, które widząc wielkie cierpienie Chrystusa i własne grzechy, które je sprawiły, jednocześnie dostrzega bezmiar przebaczającej Bożej miłości. Zrozumiawszy zło swego grzechu, dusza pragnie szczerze się od niego odwrócić. Boleje i smuci się, że swoją nieprawością zraniła miłosiernego Boga. Świadomość, że pomimo tego jest nadal kochana nieskończoną miłością zapoczątkowuje proces nawrócenia. Cała ta wewnętrzna przemiana jest nie tyle czysto ludzkim wysiłkiem, co raczej poruszeniem ze strony Boga, który ukazuje się duszy jako zraniony i cierpiący a jednocześnie nieskończenie miłosierny i przebaczający. Nawracamy się, patrząc na Tego, którego przebiły nasze grzechy (Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1431-1432).

Szczery żal za grzechy sprawia, że serce grzesznika - do tej pory twarde i ociężałe - zaczyna kruszeć. Kruszeje w człowieku zarozumiałe przeświadczenie o własnej bezgrzeszności i niewinności. Kruszeje egoistyczne skoncentrowanie się na sobie samym, pewność siebie i wyniosłość. Kruszeje miłość własna, która nie pozwala pojednać się z bliźnim. Jakkolwiek byśmy nie nazwali tego, co kruszeje pod wpływem żalu, zawsze dojdziemy do tego, że kruszeje ludzka pycha. Tym zaś, co kruszy jest pokora. A dokładniej, pokornie przyjęta prawda o sobie jako grzeszniku. Ludzki duch kruszeje, pokorniejąc przyjmowaną prawdą.

Skrucha sprawia, że ludzkie serce staje się otwarte na przyjęcie Bożej łaski oraz na dalszą przemianę. Podobne jest do poruszonej, skruszonej przez rolnika ziemi. Skruszona łatwiej przyjmie życiodajny deszcz i otworzy się na wydanie plonu. Podobnie skrucha: dysponuje do przyjęcia miłosierdzia Bożego oraz sprawia, że serce zaczyna pragnąć nowego życia. To, co zazwyczaj nazywamy "postanowieniem poprawy" jest w tym kontekście naturalną konsekwencją szczerego i prawdziwego żalu. Nie da się naprawdę żałować za grzechy, nie chcąc się z nich poprawić. Nie sposób również postanowić poprawy jeśli się czegoś nie żałuje. Te dwa elementy uzupełniają się wzajemnie w procesie nawrócenia człowieka. Postanowienie poprawy nie może być pewną siebie deklaracją bezgrzeszności w przyszłości, wyrażaną czasami w słowach: "obiecuję, że już nigdy nie zgrzeszę". Człowiek pozostaje słaby i grzeszny również po szczerym żalu i dobrej spowiedzi św. Postanowienie poprawy powinno być pokornym aktem woli człowieka, który świadomy swej słabości, pomimo tego, że nie wie, czy się uda, chce jednak spróbować odmienić swoje życie. I dlatego obiecuje dołożyć wszelkich możliwych dla siebie starań, by po spowiedzi nie wracać do starych grzechów. Chrześcijańskie postanowienie poprawy jest wyrazem wiary w Boga, który zbawiając człowieka przez śmierć i zmartwychwstanie Swego Syna Jezusa Chrystusa "... ku wolności nas wyswobodził" (zob. Gal 5,1).

Zakończmy słowami Soboru Trydenckiego (DS. 1676), który nauczał, że żal za grzechy to "ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości".

Opracował ks. Paweł Nowak

Katecheza piąta:

         Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że grzesznik uwolniony w sakramencie pokuty ze swoich grzechów, powinien za nie "zadośćuczynić" w odpowiedni sposób. Rozgrzeszenie bowiem gładzi grzechy, ale nie usuwa wszystkich spowodowanych przez nie nieporządków. Grzesznik, aby odzyskać pełnię zdrowia duchowego, powinien zrobić coś jeszcze, by naprawić swoje winy. To zadośćuczynienie jest nazywane także pokutą (nr 1459).

         Pokutę nakłada spowiednik po wyznaniu grzechów i stosownym pouczeniu. Pokuta powinna uwzględniać zarówno sytuację osobistą penitenta, jak i naturę wyznanych grzechów. Ma być taka, by służyła dobru duchowemu nawracającego się grzesznika.

         Zazwyczaj za pokutę zadawana jest jakaś modlitwa do odmówienia. Grzech bowiem przede wszystkim rani duszę i osłabia więź grzesznika z Bogiem. Lekarstwem na to podstawowe nieuporządkowanie będące skutkiem grzechu jest modlitwa. Jakkolwiek przyzwyczajeni bywamy do modlitewnych pokut starajmy się zawsze wypełniać je z wielką starannością. Stanowią one bowiem wielką pomoc dla duszy, która po wyznaniu grzechów i sakramentalnym rozgrzeszeniu próbuje odzyskać właściwą dla siebie równowagę duchową.

         Oprócz modlitwy, za pokutę mogą być również zadawane inne czyny pokutne. Należą do nich np.: dobrowolna ofiara, dzieła miłosierdzia, służba bliźniemu, wyrzeczenie i umartwienie, pokorne znoszenie cierpienia, cierpliwa akceptacja codziennego krzyża (zob. KKK, nr 1460). Każdy z tych czynów pokutnych spełnia właściwą dla siebie funkcję. Uczynki miłości bliźniego wynagradzają oziębłość i wyrządzoną krzywdę. Dobrowolne umartwienia ćwiczą osłabioną wolę, by mogła zwycięsko zmierzyć się z pokusami. Wierne wypełnianie codziennych obowiązków uczy cierpliwości, wytrwałości i odpowiedzialności.

         Zarówno modlitwa jak i inne czyny pokutne pomagają upodobnić się do Chrystusa, który zadośćuczynił za wszystkie ludzkie grzechy.

Jako zadośćuczynienie należy traktować także wszystkie te czyny, które zmierzają do naprawienia szkód i krzywd, które zostały wyrządzone przez popełnione grzechy. Tak więc - w ramach zadośćuczynienia - należy oddać rzeczy ukradzione, odwołać oszczerstwo i przywrócić dobre imię oczernionemu, wynagrodzić wyrządzoną niesprawiedliwość. Nie wystarczy więc z pewnych grzechów się wyspowiadać. Należy naprawić zło, które te grzechy wyrządziły. Bardzo często nie jest to łatwe. I dlatego, czyny te noszą znamię autentycznej pokuty.

Ogólnie mówiąc, w zadośćuczynieniu chodzi o to, by w jakiś sposób powrócić na miejsce popełnionego grzechu. Powrócić jednak nie po to, by grzech rozpamiętywać czy w nieskończoność obwiniać się i obciążać z powodu wyrządzonego zła. W zadośćuczynieniu chodzi o taki powrót na miejsce popełnionego grzechu, który ten grzech przezwycięża. A zło grzechu można przezwyciężyć tylko dobrem. W myśl nauki św. Pawła: "Zło dobrem zwyciężaj" (Rz 12,21). W pokucie więc chodzi po prostu o miłość: o uczynek miłości, o słowo miłości, o zamiar miłości. Zadośćuczynienie rozumiane jako odbudowanie miłością tego, co brak miłości zniszczył, dopełnia w naturalny sposób poprzedzające je akty żalu za grzechy i postanowienia poprawy. Szczery żal i wola poprawy w naturalny sposób przyzywają do czynu miłości, który je dopełnia.

         Dodajmy na koniec, że zadośćuczynienie jest jednym z podstawowych warunków sakramentu pokuty. Pokutę trzeba po prostu wiernie wypełnić. Zaniedbanie pokuty jest winą, którą trzeba koniecznie wyznać przy kolejnej spowiedzi. 

Opracował: ks. Paweł Nowak

Katecheza szósta:

         Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że do istotnych aktów nawracającego się człowieka, obok żalu i zadośćuczynienia, należy także wyznanie grzechów: Pokuta zobowiązuje grzesznika do dobrowolnego przyjęcia wszystkich jej elementów: żalu w sercu, wyznania ustami (...) owocnego zadośćuczynienia w postępowaniu (KKK nr 1445). Owo wyznanie ustami, czyli oskarżenie się przed kapłanem Kościoła z popełnionych grzechów, jest tak ważnym elementem sakramentu pokuty, że powszechnie nazywa się go właśnie świętą spowiedzią. Teologia katolicka nazywa wyznawane na spowiedzi grzechy materią sakramentu pokuty, czyli czymś, bez czego nie ma tego sakramentu. Znaczy to tyle, że aby otrzymać rozgrzeszenie, trzeba koniecznie wyznać jakieś, popełnione przez siebie, grzechy.

         Wydaje się to oczywiste. To, co oczywiste w teorii nie zawsze jednak bywa tak oczywiste w praktyce naszych zachowań. Doświadczenie konfesjonału poucza, że w czasie spowiedzi nierzadko mamy do czynienia  ze swoistą "ucieczką przed wyznaniem grzechów". Ma to miejsce np. wtedy, gdy penitent twierdzi, że nic złego nie zrobił i nie ma żadnych grzechów do wyznania. Kiedy indziej, zdarza się, że penitent wyznaje grzechy cudze, np. swoich najbliższych, z którymi pozostaje w konflikcie. Bywa również i tak, że spowiedź staje się okazją do opowiadania o problemach i trudnościach życia. Zapewne bardzo różne bywają powody tej swoistej "ucieczki" od wyznania grzechów. Począwszy od niezawinionej nieumiejętności, a skończywszy na zgubnym przekonaniu o swej bezgrzeszności i przemyślnej obronie siebie samego. W kontekście tych wszystkich zachowań warto przypomnieć, że do sakramentu pokuty przystępujemy nie - przede wszystkim - po to, by porozmawiać o swoich problemach; nie po to, by usłyszeć odpowiedź na nurtujące nas pytania; nie po to, by zwierzyć się ze swych kłopotów i usłyszeć radę kogoś bardziej kompetentnego; nie po to, by poskarżyć się na krzywdę wyrządzoną przez innych ludzi. Jeżeli to wszystko może wystąpić i faktycznie występuje to jak gdyby w tle, jako „stan poddanego grzechowi stworzenia” (Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, nr 31). Na pierwszym jednak miejscu powinno być wyznanie grzechów: grzesznik ma odsłonić swoje grzechy. Człowiek rozumie, że przez konkretny swój czyn wzgardził miłością Boga i tym samym Go obraził. Przychodzi do spowiedzi, by Mu to wyznać, przeprosić Go za to i prosić o przebaczenie.

         Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina najważniejsze zasady związane z wyznawaniem grzechów (zob. nr 1456nn). Na spowiedzi więc penitenci powinni wyznać wszystkie grzechy śmiertelne, których są świadomi po dokładnym zbadaniu siebie, chociaż byłyby one najbardziej skryte. Każdy wierny obowiązany jest to uczynić przynajmniej raz w roku. Ten, kto ma świadomość popełnienia grzechu śmiertelnego, nie powinien przyjmować Komunii Świętej, nawet jeśli przeżywa wielką skruchę, bez uzyskania wcześniej rozgrzeszenia sakramentalnego. Wyznając grzechy ciężkie należy określić częstotliwość ich popełniania. Wyznawanie grzechów powszednich nie jest ściśle konieczne, niemniej jest przez Kościół gorąco zalecane. Regularne spowiadanie się z grzechów powszednich pomaga nam kształtować sumienie, walczyć ze złymi skłonnościami, poddawać się leczącej mocy Chrystusa i postępować w życiu duchowym. Warto, przy okazji, uświadomić sobie, że grzechem śmiertelnym jest ten, który dotyczy materii poważnej i który nadto został popełniony z pełną świadomością i całkowitą zgodą (Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, nr 17). Jeżeli nie przestrzega się normy moralnej w materii lekkiej, lub też nie ma pełnego poznania albo całkowitej zgody, mamy do czynienia z grzechem powszednim (KKK nr 1862).

         Dodajmy, że wyznanie grzechów na spowiedzi św. musi być absolutnie szczere. Największym nieszczęściem spowiadającego się penitenta jest zatajenie grzechu. Ma to miejsce wtedy, gdy człowiek z pełną świadomością przemilcza prawdę o swoim grzechu, próbując oszukać samego Boga. Popełnia wówczas grzech świętokradztwa, a sakrament pokuty jest nieważny. Zatajenie grzechu na spowiedzi bardzo głęboko i boleśnie rani duszę. Nie zamyka jednak dla niej źródła Bożego miłosierdzia. Grzesznik, który w świętokradzki sposób skorzystał kiedykolwiek ze spowiedzi, powinien jak najprędzej wyspowiadać się od ostatniej ważnej spowiedzi. Od zatajenia należy odróżnić proste zapomnienie. Gdy zapomnimy wyznać jakiegoś grzechu na spowiedzi, uzyskane rozgrzeszenie jest ważne. Jeżeli zapomniany grzech był grzechem ciężkim należy go wyznać na najbliższej spowiedzi.

         Zakończmy słowami zachęty z listu św. Jakuba:  Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie (Jk 5,16).

Opracował ks. Paweł Nowak

Katecheza siódma:

        Szczególną formą sakramentu pokuty, czasami praktykowaną, jest tzw. spowiedź generalna. Penitent obejmuje w jej trakcie nie tylko czas od ostatniej spowiedzi, ale okres dłuższy, nierzadko całe swoje życie. Spowiedź taka jest szczególnie pożyteczna przed podjęciem ważnych decyzji życiowych, na przykład przed wstąpieniem do zakonu czy seminarium, przed przyjęciem święceń kapłańskich, czy zawarciem sakramentu małżeństwa. Trzeba jednak od razu zauważyć, że spowiedź generalna dla niektórych osób nie jest wskazana, a nawet może być szkodliwa. Dotyczy to osób o szczególnej wrażliwości, mających skłonności do skrupułów. Takie osoby szczegółowo wyznają wszystkie swoje grzechy, żałują za nie i mają mocne postanowienie poprawy, a jednak wciąż wątpią w ważność spowiedzi. Bezzasadnie zadręczają się pytaniami, czy rzeczywiście wyznali wszystkie grzechy, przypominają sobie jakieś nowe, najczęściej „lekkie” przewinienia i dochodzą do wniosku, że muszą wyspowiadać się jeszcze raz od samego początku, powtarzając wyznawane już grzechy. Osoby takie nie powinny podejmować spowiedzi generalnej.

      Chociaż różne bywają zewnętrzne okoliczności skłaniające do odbycia spowiedzi generalnej, to zasadniczy jej powód pozostaje zawsze ten sam, a mianowicie potrzeba duszy. Doświadczając wewnętrznego niepokoju, dusza czuje potrzebę wypowiedzenia pełnej prawdy o swoich grzechach. Jest to szczególnie konieczne wtedy, gdy w przeszłości doszło podczas spowiedzi do zatajenia grzechów. Sytuacja duchowa człowieka, który dopuścił się świętokradzkiej spowiedzi (a później w takim stanie przyjmował Komunię św.) jest zazwyczaj bardzo skomplikowana. Najlepszym sposobem na jej uporządkowanie okazuje się często właśnie spowiedź generalna. Penitent wyznaje wówczas grzechy popełnione nie tylko od ostatniej spowiedzi, ale od ostatniej szczerej spowiedzi. Otrzymane rozgrzeszenie definitywnie oczyszcza jego duszę i jedna z Panem Bogiem, tak że w przyszłości nie ma potrzeby powracania do grzesznej historii życia.

      Spowiedź generalna okazuje się pomocna także wtedy, gdy dusza - wprawdzie zawsze szczera przed Bogiem - czuje jednak potrzebę wypowiedzenia przed Nim swoich grzechów w nowy sposób. Dzieje się tak wtedy, gdy człowiek zauważa coś, czego nigdy przedtem nie widział lub też na co nie zwracał należytej uwagi. Spostrzega, że jego grzechy mają swoje źródło i uwarunkowania w określonym kontekście życia. Z perspektywy czasu lepiej rozumie znaczenie dotychczasowych wydarzeń, odkrywa ich nowy sens i konsekwencje dla całości życia. To nowe widzenie jest możliwe dzięki łasce Bożej i pogłębionej refleksji właściwej dla duchowego rozwoju człowieka. Skłania ono do poszukiwania nowego sposobu wyrażenia prawdy o dotychczasowym życiu. Spowiedź generalna może stać się bardzo dobrą okazją do takiego nowego wypowiedzenia przed Bogiem odkrytej o sobie prawdy.

       Spowiedź generalną podejmuje się również wtedy, gdy czuje się potrzebę oddania Bogu swoich grzechów z głębszym żalem i mocniejszym postanowieniem poprawy. Bywają w naszym życiu takie sytuacje, gdy zło naszych uczynków poznajemy tak naprawdę dopiero po pewnym czasie, pod wpływem nowych okoliczności. Pomimo tego, że już przepraszaliśmy, czujemy nową potrzebę wyrażenia swego żalu i zadośćuczynienia za popełnione zło. Bardzo podobnie dzieje się w naszej relacji z Panem Bogiem. Można się spowiadać nie będąc świadomym tego, jak bardzo swoimi grzechami rani się Bożą miłość. Można wyznawać grzechy jednocześnie z nich się usprawiedliwiając. Można korzystać z sakramentu pokuty bez prawdziwej woli przemiany swego życia. Gdy to wszystko się zrozumie, człowiek odczuwa głębokie pragnienie przeproszenia Pana Boga z nowym, szczerym żalem i prawdziwą wolą poprawy. Spowiedź generalna daje ku temu dobrą okazję.

        Jak więc widzimy, w spowiedzi generalnej nie chodzi o wyznanie grzechów "jeszcze raz". Grzechy raz przez Boga przebaczone już nie istnieją. W spowiedzi generalnej chodzi o takie spotkanie z Panem Bogiem, w którym człowiek odnajduje się wobec Niego w nowych dyspozycjach duchowych. Taki stan duszy rodzi się jednak powoli i dlatego też spowiedź generalna jest praktyką stosowaną stosunkową rzadko. Wymaga dobrego przygotowania i pomocy ze strony spowiednika lub kierownika duchowego. Właściwie przeżyta może okazać się skuteczną pomocą na drodze duchowego rozwoju.

Opracował ks. Paweł Nowak


Katecheza ósma:

     Praktyką związaną z sakramentem pokuty jest zwyczaj zyskiwania odpustów. Św. Jan Paweł II nazwał odpust „cennym darem”, poprzez który Bóg okazuje światu swoje miłosierdzie posługując się pośrednictwem Kościoła (Incarnationis Misterium nr 9).

    Czym jest odpust? Papież Paweł VI w Konstytucji Apostolskiej Indulgentiarum doctrina (1 I 1967 r.) określa, co następuje:

„Odpust jest to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych” (n.1).

         Aby dobrze zrozumieć poruszane tutaj zagadnienie, trzeba rozważyć je w kontekście katolickiej nauki o grzechu. Popełniając grzech, człowiek odłącza się od Boga, zrywa przyjaźń z Nim, zwraca się ku sobie i w sobie zamyka. W zależności od tego czy to odwrócenie się od Boga jest całkowite, czy częściowe mówimy o grzechu ciężkim lub powszednim. Popełniając grzech ciężki, człowiek pozbawia się dostępu do życia wiecznego. Nazywamy to karą wieczną. Ponadto, zarówno grzech ciężki jak i powszedni ściągają na człowieka tzw. karę doczesną. Wina grzechu oraz kara wieczna zostają wybaczone i darowane w akcie Bożego miłosierdzia, które Bóg okazuje skruszonemu grzesznikowi, pragnącemu się nawrócić. Zwykle dzieje się to w sakramencie pokuty. Pozostaje jednak kara doczesna. Jest to skutek każdego grzechu. Polega ona na zburzeniu w człowieku wewnętrznego ładu i przejawia się jako większa skłonność do grzechu, nieuporządkowane przywiązanie do stworzeń, nieład, rozbicie, niepokój, a także cierpienie czy różnorakie dolegliwości. Można by ją porównać do rany: wielorakiej rany zadanej człowiekowi przez grzech. Nazywa się tę karę „doczesną” z tej racji, że ma wymiar skończony, ograniczony. Jak widać, kara nie jest w żadnym wypadku jakąś zemstą Boga. Jest ona konsekwencją grzechu, jest jak gdyby wpisana w naturę grzechu, w to, czym grzech jest sam w sobie. Decydując się na grzech jednocześnie zgadzam się na karę, która jest w niego wpisana.

         Skoro kara doczesna jest raną, którą człowiek zadaje sam sobie poprzez grzech, to darowanie kary doczesnej należy rozpatrywać w kategoriach uleczenia  i uzdrowienia człowieka. Ranę należy oczyścić. To oczyszczenie dokonuje się na ziemi, albo po śmierci, w stanie zwanym czyśćcem. Podstawowe sposoby uwolnienia od kary doczesnej, o których nauczał już Sobór Trydencki, to dzieła pokutne zadawane przez spowiednika w sakramencie pokuty, dobrowolne przyjęcie  i cierpliwe znoszenie trudów życia, spokojne przyjęcie śmierci, szeroko pojęta praca nad sobą wyrażająca się w różnych praktykach pokutnych, spełnianie dzieł miłosierdzia, praktyki postne, wyrzeczenia, modlitwa. Spełniając to wszystko, człowiek oczyszcza się i uwalniaj od kary doczesnej. I w ten właśnie proces uwalniania człowieka od kary doczesnej wpisuje się odpust. Jest on sposobem uzyskania darowania kar doczesnych należnych za grzechy zgładzone już co do winy. Odpust może być cząstkowy albo zupełny, zależnie od tego, czy od kary doczesnej należnej za grzechy uwalnia w części czy w całości. Można go uzyskać dla siebie lub ofiarować za zmarłego. W sytuacji bowiem, kiedy w ramach życia doczesnego nie nastąpi całkowite darowanie wszystkich kar doczesnych, Kościół wskazuje na możliwość dopełnienia pokuty po śmierci. Praktyka zyskiwania odpustu za zmarłych wskazuje na możliwość realnej pomocy w procesie darowania kary.

      Dla pełności przedstawianej tutaj nauki dodajmy jeszcze, iż Katechizm Kościoła Katolickiego, przypominając Sobór Trydencki, poucza, iż czasami „nawrócenie, które pochodzi z żarliwej miłości, może doprowadzić do całkowitego oczyszczenia grzesznika, tak że nie pozostaje już żadna kara do odpokutowania” (nr 1472).

        Papież Franciszek w bulli "Misericordiae vultus", ogłaszając Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, pisze: "Miłosierdzie Boże (...) staje się odpustem Ojca, który poprzez Kościół (...) dosięga grzesznika (...) i uwalnia go od każdej pozostałości skutków grzechu, umożliwiając mu raczej działanie z miłością oraz wzrastanie w miłości, niż ponowny upadek w grzech" (nr 22).

Opracował: ks. Paweł Nowak