Pyrzowice - Parafia

Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny

Zakończyliśmy nabożeństwa Fatimskie 2016 r.

     13 października 2016 zakończyliśmy serię nabożeństw fatimskich, które trwały od 13 maja br. To już 5 seria naszych spotkań przy boku Matki Najświętszej, która objawiła się w Fatimie małym dzieciom. Nabożeństwa te gromadzą w naszej wspólnocie parafialnej już sympatyków tegoż nabożeństwa, gdyż cieszy się pozytywnym zainteresowaniem, której towarzyszy wspólna modlitwa, różaniec, eucharystia, słowo Boże, procesja z figurą fatimskiej Pani. W ubiegłych latach modlitwie przewodzili nam tacy kapłani jak: ks. Tomasz Kryczko – kapelan Szpitala Wojewódzkiego w Sosnowcu, ks. Marcin Kruszak – notariusz kurii sosnowieckiej, a w tym roku przewodniczył Mszy św. i głosił słowo Boże wikariusz sosnowieckiej parafii pw. św. Floriana – ks. Daniel Bunia, któremu z całego serca dziękujemy za wspólny czas tych sześciu spotkań, które przygotowały nas do 100 rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie. Prześledźmy jeszcze raz w skrócie treść rozważań jakimi karmił nas tegoroczny kaznodzieja. Zapraszam do lektury.

1. Modlitwa.

   Tegoroczne Nabożeństwa Fatimskie mają szczególny charakter. Przygotowują nas one do przeżycia 100 rocznicy ukazania się Maryi trojgu pastuszkom w Fatimie. Na podstawie wspomnień s. Łucji przypomnijmy tę historię. Mamy rok 1917. Troje dzieci: Łucja, Franciszek i Hiacynta pasą owce na terenie Cova da Iria, miejscowości koło Fatimy w Portugalii. Dzieci zauważyły zbliżającą się burzę. Postanowiły wrócić do domu. Nagle zobaczyły przed sobą Panią ubraną na biało. Biło od Niej jasne światło, jaśniejsze niż słońce. Dzieci zapytały Panią kim jest i czego od nich chce. Maryja odpowiedziała, że jest z Nieba, i pragnie aby dzieci przychodziły na to miejsce przez kolejnych sześć miesięcy, każdego 13 dnia miesiąca o tej samej porze.
     W czasie kolejnych objawień Maryja prosiła dzieci, aby odmawiały różaniec. Jej pragnieniem było również ustanowienie nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca. Ostatnie objawienie Maryi ściągnęło około 70 tyś. osób, które były świadkami cudu. Przez 10 min. słońce wirowało po niebie. Część ludzi modliła się, część wyznawała na głos swoje grzechy, inni krzyczeli z przerażenia.
    Objawienia w Fatimie koncentrują się zazwyczaj na osobie Maryi. Mało jednak mówi się o tym, że w 1916 r, a więc rok przed objawieniami Maryi, do dzieci przyszedł Anioł Pokoju. Anioł wezwał dzieci do modlitwy: „O mój Boże! Wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Tobie, kocham Cię.” Tak często zapominamy, że Bóg jest „nasz.” Każdego dnia mówimy przecież: „Ojcze nasz.” Mamy prawo do Boga, tak jak dziecko ma prawo do swoich rodziców. Kiedy uświadomimy sobie, ż Bóg jest tak blisko nas, wtedy spontanicznie rodzi się w nas wiara. Tak jak dziecko wierzy w swoich rodziców, tak w każdym z nas, rodzi się wiara w Boga.
     Wiara jest cennym darem w życiu każdego z nas. Niech więc nas nie dziwi, że na ten dar szatan robi zamach. Próbuje on odciągnąć nas od Boga. Często człowiek wpada w sidła różnego rodzaju przesądów, zabobonów. Coraz modniejsze staje się wróżenie i czytanie horoskopów. Ktoś słusznie zauważył, że gdy człowiek przestaje się wierzyć w Pana Boga, to jest w stanie uwierzyć wewszystko. Często ci sami, którzy dzisiaj wiarę w Boga nazywają zabobonem, jednocześnie ulegają wpływom pogańskich praktyk.
     Nasze fatimskie spotkanie z Maryją ma być wołaniem o ducha wiary, nadziei i miłości.

2. Eucharystia.

     Zanim Maryja spotkała się z dziećmi, doznały one wcześniej objawienia Anioła. Miało ono miejsce w lutym 2016r. Zanim więc będziemy przeżywali setną rocznicę objawień Maryjnych w 2017, już teraz mamy jubileusz objawień Anioła.
     Anioł zwrócił się do dzieci z prośbą o modlitwę. Sam podał dzieciom słowa tej modlitwy. Dzieciom, przenikniętym duchem modlitwy, Anioł udzielił Komunii Świętej, mówiąc: „Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, tak strasznie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Pokutujcie za ich grzech i pocieszajcie waszego Boga.”
    To ważne spostrzeżenie dla nas. Anioł przygotował serca dzieci do przyjęcia Orędzia Matki Najświętszej. Rozpalił te serca miłością do Boga. Tak naprawdę, w naszym życiu, od tego się zaczyna. Każdy z nas, musi najpierw pokochać Boga, a dopiero potem podjąć Jego wymagania i przykazania. Miłość jest pierwszym i najważniejszym krokiem. Podobnie jest w naszych relacjach z rodzicami. Dziecko musi poczuć na sobie miłujący wzrok matki i ojca. Następnie, pod wpływem tej miłości rodzicielskiej, w dziecku rodzi się miłość odwzajemniająca. Dopiero potem rodzice stawiają wymagania swoim dzieciom. A one chętnie je podejmują, bo one wypływają z miłości.
     Rodzą się pytania, na które odpowiedź jest bardzo prosta. Dlaczego tak wielu ludzi porzuca wspólnotę Kościoła? Dlaczego tak łatwo oddalają się oni od Boga? Dlaczego wielu ludzi odrzuca dzisiaj zasady moralnego i etycznego postępowania? Czyżby dlatego, że są one zbyt trudne do podjęcia? Otóż nie. Ci ludzie nie pokochali Boga. Gdyby Go pokochali, byliby w stanie podjąć się nawet największych zobowiązań wobec Boga. Jeśli ktoś Boga pokochał, nie jest w stanie od Niego nigdy odejść.
     Dzisiejsze pseudo-odejścia od Boga są tak naprawdę odejściem od tradycji, obyczajów, chrześcijańskiej obrzędowości. Bez głębi, bez doświadczenia miłości ze strony Boga, nawet najpiękniejsze zwyczaje świąteczne po pewnym czasie powszednieją. Taka wiara nie wytrzyma próby czasu.
     Anioł udzielił dzieciom Komunii Świętej. Dał im Chrystusa. W Komunii Świętej jest obecny sam Bóg. Ludzie często o tym zapominają. Bóg odświeża nam pamięć. Dlatego w historii kościoła znane są cuda Eucharystyczne. Nie jeden raz wino stało się w kielichu prawdziwą krwią, a hostia na patenie ludzkim ciałem. To te momenty, kiedy Bóg upomina się o wiarę w Jego obecność pośród nas. 

3. Różaniec.

     Bóg umiłował to co pokorne. Przyszedł do prostaczków, aby poprzez nich objawić siebie światu. Tylko serc proste i ufne jest w stanie przyjąć Dobrą Nowinę. Bóg lubuje się w tym co proste. Maryja, pełniąca Wolę Bożą, również przychodzi z prostotą. W nasze ręce pragnie złożyć jedną z najpokorniejszych modlitw. Tą modlitwą jest różaniec.
     W czasie każdego objawienia, Maryja prosi dzieci, aby odmawiały różaniec. To modlitwa, która posiada ogromną moc. Tej modlitwy lęka się bardzo szatan, przeciwnik Boga i człowieka. Kiedyś, jeden z egzorcystów, który wypędzał złego ducha z człowieka, sprowokował szatana do mówienia pytaniem: „Co sprawia ci największe problemy- Ewangelia czy różaniec?” Szatan odpowiedział: „Jedno i drugie. Różaniec jest przecież streszczeniem Ewangelii.” Egzorcyzmujący kapłan zadał kolejne pytanie: „Jaka jest różnica miedzy jednym a drugim?” Padła odpowiedź: „Maryja wie, że Ewangelia nie jest zawsze apetyczna, dlatego podaje ją przy pomocy małych łyżeczek.”
     Rzeczywiście tak jest. Różaniec streszcza całą Ewangelię. W różańcowych tajemnicach wspominamy i zgłębiamy bogactwo Bożego Słowa. Nie musimy się przy tym śpieszyć. Każda tajemnica jest podawana razem z modlitwą Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo. Mamy czas, aby przenikać rozumem i sercem każdy moment życia Jezusa i Maryi.
     Różaniec przybliża nas do Boga. Pomaga nam dobrze przygotować się do Spowiedzi i Eucharystii. Pomaga nam przezwyciężać nasze pokusy. Jest najpotężniejszą bronią przeciwko szatanowi. Znane jest świadectwo jednego z polskich biskupów, który ze swoimi wiernymi brał udział w audiencji u Ojca Świętego Jana Pawła II. Biskup wspomina, jak wszyscy zasłuchani byli w słowa Ojca Świętego. Pochwalił on wówczas modlitwę do Św. Michała Archanioła. Ale po chwili wyciągnął z papieskiej sutanny różaniec, i pokazując go wiernym powiedział, że jest to najpotężniejsza broń przeciwko szatanowi. Wszyscy wyrazili zdumienie. Ojciec Święty zauważył to zdumienie i dodał, że on, jako papież, ustanawia dzisiaj różaniec jako najpotężniejszą broń do walki z szatanem.
    Każdego dnia chwytamy w nasze ręce różne rzeczy, począwszy od sztućców, a skończywszy na narzędziach do pracy. Chciejmy ściskać w rękach również różaniec. Niech nasze ręce pocą się od przesuwania kolejnych paciorków. Wypraszajmy łaski dla siebie i dla innych. 

4. Spowiedź. 

     Fatimskie dzieci z utęsknieniem czekały na kolejne spotkanie z Maryją. Tym razem Maryja pokazał im wizje piekła. Łucja po latach wspomina: „Zobaczyliśmy jakby morze ognia. Zanurzeni w tym ogniu byli diabli i dusze w ludzkich postaciach, podobne do przeźroczystych, rozżarzonych węgli. Postacie były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron, jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi, wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy, wywołujących dreszcz zgrozy. Diabli odróżniali się od ludzi okropną, wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt. Przerażeni podnieśliśmy oczy do naszej Pani, szukając u Niej pomocy. A Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:
     Często Hiacynta siedziała na ziemi i mówiła: „Piekło, piekło. Jak mi żal tych dusz, które idą do piekła, i tych ludzi, którzy tam żywcem płoną, jak drzewo w ogniu.” Drżąc, klęczała z rękami złożonymi i powtarzała modlitwę, której nauczyła ich Maryja: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.”
     Kiedy Bóg przebacza nam nasze grzechy? Kiedy Go o to prosimy. Naszą modlitwą błagamy o miłosierdzie nad nami. Ale w sposób szczególny, Bóg przebacza nam nasze grzechy w sakramencie spowiedzi.
     Dziś często pomniejsza się wagę świętej spowiedzi. Sprowadzą się ją do czysto ludzkiej terapii, podobnej do tej, jaka odbywa się w psychologicznych gabinetach. Lekarz, a więc ktoś bardziej doświadczony, dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat czyichś negatywnych przeżyć i daje wskazówki jak je przezwyciężyć. Ze spowiedzią jest inaczej. Spowiedź to nie tylko rozmowa dwojga ludzi. To przede wszystkim spotkanie człowieka z Bogiem. Nikt nie jest w stanie zrobić tego, czego dokonuje Bóg w spowiedzi. Nawet najbardziej doświadczony psycholog lub psychoterapeuta nie może przebaczyć nam naszych grzechów. Praca specjalistów z zakresu psychologii jest bardzo ważna. Jeśli taka osoba ma odpowiednie kwalifikacje oraz jest osoba wierzącą, to będzie ona potrafiła podprowadzić człowieka pod konfesjonał.
    Często utyskujemy, że spowiedź jest dla nas trudnym przeżyciem. Towarzyszą jej stres, nerwy, zażenowanie czy frustracje. To tylko dowód na to, że spowiedź jest odbywana przez nas poprawnie. Tylko wtedy, kiedy coś jest dla nas ważne, przeżywamy trudności z podjęciem się tego czegoś. Zwykłe, codzienne czynności nie wywołują w nas poddenerwowania. Ale gdy siedzimy przy egzaminacyjnym stole, czy prowadzimy rozmowę kwalifikacyjną o pracę, serce bije szybciej, gardło się ściska a ręce pocą. Są to dla nas sprawy trudne, decydujące o naszej przyszłości.
   Tym bardziej spowiedź. Ona sięga nie tylko doczesności ale także wieczności. Spowiedź to sąd, który będzie zapowiedzią sądu ostatecznego. Już teraz uczę się stawać przed trybunałem Boga. Jestem dla siebie sprawiedliwym oskarżycielem, a Jezus jest dla mnie miłosiernym obrońcą. Wyrok Chrystus bierze na siebie, jakikolwiek by on nie był.
   Po spowiedzi człowiek zaczyna nowe życie. To nie przenośna. To rzeczywistość. Bóg stwarza nas na nowo. Nasza dusza podobna jest do duszy maleńkiego dziecka, które prowadzi się od świętego chrztu. Mamy w sobie nową moc i siłę do stawiania czoła problemom. Po spowiedzi jest nam łatwiej pełnić dobro i unikać zła. Spowiedź otwiera nas na drugiego człowieka. Jest nam łatwiej kochać i przebaczać. Oby nigdy nie zabrakło kapłanów, którymi zasłania się Jezus w konfesjonale. A nam, aby nigdy nie zabrakło wiary, która nas do Jezusa pociągnie.

5. Kościół.

     Maryja poleciła dzieciom powtarzać modlitwę: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.” Trzeba zauważyć, że nie ma tutaj indywidualnego zwracania się do Jezusa. Prosimy, aby przebaczył nam „nasze” grzechy, zachował „nas” od ognia piekielnego. Jesteśmy bowiem wspólnotą. I w niej jesteśmy odpowiedzialni za siebie. Tą wspólnotą jest Kościół.
     Dzisiaj bardzo często zawęża się krąg tej wspólnoty tylko do hierarchów: papieża, biskupów i kapłanów. Zapomina się, że Kościół to każdy z nas, a więc osoby duchowne, konsekrowane i świeckie. Pośród członków kościoła są ludzie głęboko wierzący jak również zdeklarowani ateiści. Kościół Chrystusowy tworzą wszyscy żyjący, również ci, których Bóg powołał do siebie. Pośród zmarłych są ci, którzy chwalą Boga jako święci, i ci, którzy oczyszczają się do pełnego spotkania z Jezusem. 

     Kościół dzieli się zatem na trzy kręgi:
-Święci i błogosławieni w niebie.
-zmarli przebywający w czyśćcu.
-wszyscy ludzie aktualnie zamieszkujący ziemię.
Te trzy kręgi to: Kościół triumfujący, Kościół cierpiący, Kościół pielgrzymujący.

Te kręgi nawzajem się przenikają i są nierozłączne. Wzajemnie wspierają się modlitwą i wstawiennictwem przed Bogiem. Za życia ludzie, którzy się nie znali, po śmierci są sobie bliskimi. 

     Często ulegamy statystycznemu patrzeniu na wspólnotę kościoła. W czasie Mszy Świętej, oprócz księdza i ministranta są obecne dwie osoby. Ludzkie oko widzi bardzo małą wspólnotę. Rzeczywistość Kościoła jest jednak inna. Każda Eucharystia to spotkanie tych trzech kręgów. Są tutaj obecni wszyscy święci i błogosławieni. Towarzyszą kapłanowi ofiarowującemu Jezusa w Duchu Świętym, Bogu Ojcu. Na czele Świętych stoi sama Matka Najświętsza. Obok nas są nasi święci patronowie, których imiona nosimy, patroni naszej parafii, diecezji, ojczyzny. Wspierają nas swoimi modlitwami. Pomagają nam przyjąć owoce Eucharystii.
  Eucharystia to także spotkanie z wiernymi zmarłymi, którzy cierpią w czyśćcu. Oni czekają z kolei na naszą modlitwę. Sami za siebie modlić się nie mogą. Mogą liczyć tylko na nasze pośrednictwo. Wyświadczamy wielką łaskę, jeśli modlimy się i ofiarowujemy przyjęcie Ciała Pańskiego w Komunii Świętej za tych zmarłych. Nasza modlitwa gwarantuje nam również to, że i po naszej śmierci, ktoś będzie się za nas modlił.
     Jezus zapowiedział, że nic nie jest w stanie zniszczyć Jego Kościoła, nawet nie przemogą go bramy piekielne. Każdy z nas jest cząstką tego Kościoła. W modlitwie nigdy nie jesteśmy sami. Modli się za nas cały Kościół. Poczujmy się częścią tego Kościoła. 

6. Słowo stało się Ciałem.

     Od dwóch tysięcy lat Maryja objawia się światu, aby przypominać słowa i czyny Jezusa. Kościół odnotował od dziewięciuset do dwudziestu jeden tysięcy takich objawień. Część z nich odrzucił, część potwierdził i uznał, nad częścią się jeszcze pochyla.
     Maryja w początkach Kościoła przychodziła po to, aby wyjaśniać prawdy wiary. Często objawiała się ludziom w towarzystwie Jezusa lub świętych. Umacniała wiarę ludzi, pomagała doświadczać w życiu Boga, dawała wskazówki, jak do duchowego rozwoju.
     Innym razem ostrzegała przed kryzysami, zapowiadała wojny i kataklizmy, aż ostatecznie wzywała do nawrócenia. Każdy z nas jest adresatem tych objawień. Do każdego z nas Maryja mówi osobiście. Naszym zadaniem jest otworzyć się na Słowo Boże, które przypomina nam Maryja. Ażeby tak się działo, potrzeba naszej nieustannej czujności. Żadnemu Słowu Boga nie można pozwolić aby przebrzmiało. Ono musi odbijać się echem w naszych sercach.
     Tak jak Maryja, mamy nosić w sobie Boże Słowo, pielęgnować je w naszym życiu, i pozwolić aby to Słowo stawało się Ciałem w konkretnej ludzkiej rzeczywistości.


Jubileusz 

25 lat Diecezji Sosnowieckiej